Z rana chłodno i przyjemnie, popołudniu parno i duszno...;). No i z powrotem ucieczka przed wydawać by się mogło, gigantyczną burzą, na moim cudownym 3 letnim skarbeńku :))).
O rany...;) Najszybszy powrót do tej pory, to raz, ze względu na nadchodzącą burzę (zdążyłam, ale trochę zmokłam)... A dwa, prawie zderzyłam się z innym rowerzystą...Oboje jechaliśmy szybko i nie widzieliśmy siebie na zakręcie... Zrobił się pisk hamulców i wylądowaliśmy ,,ramie w ramie, opona przy oponie,,...To był szok, na szczęście nic się nie stało...
Do pracy jechałam pod wiatr. Dzisiaj od rana bardzo rześko i ,,na krótko,, nieco chłodno...;) Z powrotem z wiatrem, cieplej i przyjemniej, ale nie - upalnie.
Robi się upalnie, ale dzisiaj mogą przyjść popołudniu grzmoty...;) Z powrotem mega wietrznie i chyba wiatr przegonił mające przyjść burze... ;). Pora na grilla :).
Ale dzisiaj żar, dobrze, że troszkę wieje...;) Dawno nie byłam w MMM, to i pojechałam...;). Po prostym terenie z kolanem jest ok., gorzej jak są jakieś górki/wzniesienia... Mam nadzieję, że to przejdzie, bo kolejne wycieczki w planie ;).
,,Droga jest celem,, - Dalajlama.
Moja przygoda z rowerem rozpoczęła się dokładnie 28.06.2014r., trwa nadal i oby trwała jak najdłużej...:)
Rower stał się po prostu moim ,,dobrym przyjacielem i towarzyszem,, po jakże pięknej naszej Ziemi... :)